Chyba wreszcie wyleczyłam się trochę z krzyżyków ;) gdyż ostatnio już coraz częściej zaczynam myśleć o innych technikach ;) nawet już zaczynam mieć całkiem duże plany szydełkowe ;) no tak na dobry początek to 3-4 bluzeczki, więc:
Na pierwszym miejscu bluzka podobna do ostatniej bluzki Ewciaks, o ile Ewciaks oświeci mnie jak robiła poszerzaną siatkę (zapytam o to w stosownym czasie), bo ja mimo 5-letniego doświadczenia w szydełkowaniu nie doszłam jeszcze do umiejętności poszerzania obwodu bez wzoru ;P Nie oznacza to bynajmniej, że złamię swoje przyrzeczenie o nie robieniu niczego z elementów ;P gdyż doszłam do wniosku, że mimo dwukolorowości można górę bluzki spokojnie robić w rzędach i tak właśnie zamierzam ją wykonać ;P
Dalsze miejsca niesklasyfikowane, ale plany są:
-> bluzka z Phildara, która ostatnio robiła Vampiroknit, tylko ponieważ w swoich zapasach nie mam żadnej bawełny (a obiecałam sobie, że najpierw zapasy) to zrobić ją z długim rękawem i z akrylu
-> słynny pajączek tylko nie wiem czy w formie, którą ostatnio stworzyła Zdzid, czy w wersji standardowej z jej poprawkami (wierze, że z nimi będzie lepiej, w końcu ona ma w tych sprawach ogromne doświadczenie)... a może w obu ;)
A i jeszcze miejsce zerowe chusta, której nie skończyłam z powodu braku włóczki, ale tym razem z cieńszej włóczki, bo wydaje się,że tak będzie lepiej ;)
To wszystko nie oznacza oczywiście, że nie mam krzyżykowych planów ;P ale o nich innym razem ;)
19 czerwca 2007
Nałóg pokonany ;) powstają szydełkowe plany
16 czerwca 2007
Mulinowe zapasy po zakupach i porządkach
Moje mulinowe zapasy powiększyły się znów. Miało to miejsce w dwojaki sposób:
1. Kiedy byłam w Łodzi przeszukałam swój pokój i znalazłam trochę muliny, więc przywiozłam ją do Wa-wy... była to Ariadna i czort wie co, czyli zapewne Ariadna albo Odra.
2. W poniedziałek byłam u Doroty i zakupiłam 41 mulin.
Niestety poza przywiezieniem do domu trzeba to było jeszcze ponawijać :/ Nie znoszę nawijania(!)... no, ale jak się chce mieć porządek to trzeba pocierpieć :/
Dobrze, że w poniedziałek byłam także w Castorami i zakupiłam jeszcze jeszcze dwa pudełka... bo w tym jednym co mam to bym się nie zmieściła...
Gdyż moje obecne zapasy przedstawiają się tak:
ariadna i czort wie co ;)
dmc i anchor:
15 czerwca 2007
13 czerwca 2007
żółw wysłany
Jednak wysłałam go poleconym... już po komentarzach na ten temat
właściwie się na to zdecydowałam, a po tym co przeczytałam na temat
ostatnich wyczynów poczty na kołderkowym forum to już nie miałam
żadnych wątpliwości.
Wg. pani z okienka ma iść max 3 dni... ciekawe kiedy dojdzie... mam
nadzieję, że choć na przyszły piątek (termin) mu się uda...
10 czerwca 2007
Żółw - ostatnie muśnięcia
Żółw gotowy. Oto jak wygląda:
W sumie jestem z niego zadowolona, choć w trakcie pracy, było wiele momentów, kiedy miałam wątpliwości, czy on mi dobrze wyjdzie.
Za radą Jolci z kołderkowego forum i dzięki jej instrukcją powstały słoneczne promyczki. Najpierw za pomocą linijki i wodo-zmywalnego pisaka narysowałam promyczki na kanwie:
Potem je wyszyłam:
Później jeszcze dołożyłam kaktusom kolce i podpisałam się. I tuż przed praniem (w celu zmycia linii pomocniczych) kwadracik wyglądał tak:
Na końcu został wyprany i wyprasowany i najprawdopodobniej we wtorek w żółwim (jak na żółwia przystało) tempie (list zwykły ekonomiczny) zostanie wysłany do Tesi.
Uff. A miał to być taki prosty wzór... a nakombinowałam się przy nim co nie miara... no ale wreszcie skończyłam :D
09 czerwca 2007
Florkowe podróżowanie
Właśnie wróciłam z Łodzi. Dzięki PKP przybyło całkiem dużo Florka:
(to z lewej w całości zrobione w pociągu, to z prawej zrobione w Łodzi w czasie oglądania filmu)
Wolałabym jednak, aby pociągi jeździły krócej (podróż Łodź-Warszawa trwa teraz w jedna stronę około 3 godzin!), bo w domu zdecydowanie
przyjemniej się robótkuje niż w podróży :/
W kwestii Florka jestem w lekkim szoku, gdyż okazało się, że jedna
żółta mulina mi w żadnym razie nie starczy i zapewne i druga prawie
cała pójdzie... wychodzi moje niedoświadczenie krzyżykowe... no ale,
teraz już będę mądrzejsza ;)
07 czerwca 2007
Czarno-biała plama
Tworze teraz taką oto czarno-biała plamę:
Ktoś zgadnie co to? Dla podpowiedzi napiszę, że:
1. jest to zwierz bajkowy
2. jest to samiczka
3. wg. mnie pochodzi z "Dambo" albo "Bambi" Disney'a
Rozwiązanie zagadki nastąpi jak już będzie bardziej widać co to ;)
04 czerwca 2007
Obiecanki cacanki...
Patrząc na to jak mi idzie robienie żółwia obiecywałam sobie, że zapisywać na kwadraty będę się dopiero wtedy, kiedy będę już dany kwadrat miała gotowy... taaaak...
Dziś zapisałam się na kwadrat na kołderka dla Julci (nr 392). Wyszywać będę Florka z "Małej syrenki" Disneya.
Mam nadzieję, że jednak tym razem będzie mi szło sprawniej... szczególnie, że 6 godzin w dwóch porcjach po 3 godziny non-stop mam zapewnione... w ten weekend jadę do mamy do Łodzi, zaś obecnie pociągi Łódź-Warszawa jeżdżą właśnie 3 godziny (z rozrzewnieniem wspominam czasy kiedy jeździły niecałe dwie godziny... taaaak...)
Żółw finiszuje...
Praca nad żółwiem powoli zbliża się do końca. Świeci już nad nim słońce, zaś on sam jest już okonturowany... co prawda przy uśmiechu miało być inaczej, ale mi nie wyszło i wyglądało okropnie... więc albo zostanie tak jak jest, albo kupię sobie ostrą 26 (mam same bez czubka)... jeszcze nie wiem...
Żółw prezentuje się tak:
Zastanawiam się, czy ten piasek też okonturować, czy nie... Doradźcie proszę.
Jeszcze muszę dodać kaktusom kolce, ale mam problem z doborem koloru... w związku z tym dam już dziś żółwiowi spokój... może jutro będę miała większą wenę...
02 czerwca 2007
Kubuś... Puchatek... Kubuś...
Koń i żółw pocieszają się wzajemnie w pudle z aktualnościami, a ja wyszywam Puchatka.
Aktualnie wygląda tak:
Za jakiś czas w jego dłoniach znajdzie się ogromny bukiet kwiatów... ale na to chyba będzie musiał długo czekać, bo trzeba się wreszcie wziąć za żółwia, gdyż termin powoli się zbliża...
Eh... chyba następnym razem nie zapiszę się na kwadrat, jeżeli nie będę go miała już wyszytego, bo zdecydowanie ja i robienie planowe nie stanowimy dobranej pary :/
29 maja 2007
Obrazkowy kurs umieszczania komentarzy na moim blogu ;)
Kurs krok po kroku specjalnie dla Ewciaks ;)
Aby umieścić komentarz należy:
Kliknąć na komentarze. Pojawi się ekran:
Należy kliknąć w kółeczko obok Other i ekran zmieni się na taki:
W polu name należy wpisać nazwę, zaś w your web page adres swojej strony internetowej lub bloga. Na przykład tak:
Należy jeszcze wpisać jakiś tekst do komentarza:
i gotowe... wystarczy nacisnąć publish your comment
Mam nadzieję, że teraz się uda ;)
28 maja 2007
Każdy żółw ma dwie strony...
Praca nad żółwiem wre... mam już kaktusy (które się trochę rozmnożyły
w stosunku do oryginału) oraz żółwia; do wyszycia został piasek,
słońce i backstitch'e. Z tymi backstitch'ami mam zresztą problem, bo
na wzorze przy żółwiowym uśmiechu jest on zrobiony po łuku a nie na
prosto, w związku z czym nie wiem jak to zrobić :( Zamierzam spytać na
grupie i mam nadzieję, że ktoś mi podpowie ;)
Aktualnie żółwik wygląda tak:
i wydaje mi się, że jest całkiem sympatyczny ;)
Jak się jednak okazuje każdy żółw ma dwie strony... i ten na rewersie
ujawnia swoją prawdziwą demoniczna naturę:
No cóż... Kinga na szczęście pozna go tylko z tej dobrej strony ;)
27 maja 2007
Pierwsze kaktusy za płoty...
Żółw wreszcie rozpoczęty. Obecnie przedstawia się tak:
Kolory nie są zbyt dobrze oddane, ale choć trochę widać jak wygląda ;)
25 maja 2007
Końskie postępy cz. 6
Aktualnie konik wygląda tak:
Zaś żółw nadal nie ma szczęścia... jakoś nie mogę się zebrać, aby wyprasować kanwę na której mam go robić :( Pocieszam się myślą, że jeszcze mam czas ;)
20 maja 2007
Końskie postępy cz. 5
Oto jak wygląda dziś mój konik:
Co prawda miałam się zabrać za żółwia jak tylko otrzymam z powrotem
kanwę od koleżanki i tak nawet zrobiłam... tylko, że żółw uległ małemu
bananowemu wypadkowi po przerysowaniu na kanwę i musiałam kanwę
wyprać... przy okazji doszłam do wniosku, że chyba warto zmodyfikować
wzór, bo obrazek wychodzi mi na granicy tych 10 cm i jeżeli mi się
choć odrobinę kanwa wstąpi to ją przekroczy, ja zaś na ramkę nie mam
pomysłu :( więc dorobię parę kaktusów ;) i będzie w sam raz... tylko,
że to jeszcze trzeba rozrysować... to czego się zabieram jak do jeża...



