Od tygodnia dzielnie dziergam chusŧę:
Dzielnie, bo po kilka godzin dziennie.
Włóczka to kordonek Monika w melanżowym złotym kolorze (jeszcze z napisem, że wyprodukowano dla Inter-Foxu na Słowacji, z tego co wiem to tego koloru już nie produkują). Na razie zużyłam jakieś pół kordonka, skończę jak mi się włóczka skończy, albo dojdę do wniosku, że starczy. Na razie jeszcze nie osiągnęłam tego etapu ;)
Dziubie szydełkiem 1,1 mm, więc ogólnie jeszcze trochę mi robienie tej chusty zajmie, no ale trzeba być dzielnym, zresztą nawet nie jest tak źle, myślałam, że będzie gorzej ;)
22 maja 2011
Melanżowa chusta pod szyję
03 maja 2011
Zakładkowo
Ostatnio u mnie robótkowo niezbyt dobrze, ale mam nadzieję, że wychodzę na prosto :)
W ciągu ostatniego miesiąca skończyłam szalik (o którym później, jak wszyje mu nitki), zaś od 22 wzięłam się za produkcję zakładek. Oto efekt mojej pracy:
Przy okazji udało mi się wykończyć kilka resztek kordonku, dzięki czemu wszystkie małe kordonki mieszczą mi się w jednym wiaderku po kapuście kiszonej ;) co było celem pobocznym mojej zakładkowej produkcji. Głównym celem produkcji jest zakładkowa rozdawajka "27 zakładek na 27 urodziny" na moim blogu książkowym, która wystartuje jutro. Oczywiście jeżeli ktoś z Was chce wziąć w niej udział to serdecznie zapraszam na mój blog książkowy (chce mieć wszystkie zapisy w jednym miejscu), zapisywać można się będzie do 30 maja do północy.
Po zakładkach widać, że szczególnie spodobał mi się jeden wzór. Tak się spodobał, że 22 zrobiłam nim coś jeszcze:
Jest to mini chusta wykonana z cienkiej bawełny, której resztkę któraś z dziewczyn przyniosła w zeszłym roku na Szarotkowo. Za bawełenkę dziękuję i chciałam spytać, czy pamiętasz może co to było, bo bardzo miłe w dotyku jest :)
Chusteczka planowana jest jako otulacz na szyję na wiosnę, może wreszcie przestanę tak notorycznie przeziębiać gardło... Jak wszyję nitkę i napnę to będzie zdjęcie na ludziu :) Aktualnie planuję powtórzyć ten pomysł z cieniowanej (lub nie) miodowej Moniki, ciekawe jak będzie z realizacją ;) Chusteczka robiona jest od dołu, więc mogłam robić dopóki nie zabrakło włóczki :) Jak zacznę wersję z Moniki to wrzucę do niej wzór (nie zapisałam sobie początku, więc muszę ponownie pokombinować), może znajdzie się ktoś, kto chciałby spapugować :)
To chyba tyle na dziś. Trzymajcie kciuki, abym naprawdę wyszła robótkowo na prostą i zaczęła umieszczać choć z trzy wpisy na miesiąc (wiem, że to mało, ale od czegoś trzeba zacząć). Zaś od jutra zapraszam na rozdawajkę zakładkową na mój blog książkowy :)
27 marca 2011
Przeprowadzka i wystawa DMC w Łodzi
Ostatnie dwa miesiące charakteryzowały się totalną robótkową posuchą. Próby urządzenia się w nowym miejscu (i książki, od których chwilami nie mogłam się oderwać) spowodowały, że nie zrobiłam dosłownie nic. Jedynym robótkowym czynem było pójście na wystawę DMC, które w Łodzi odbyło się w Muzeum Włókiennictwa 18 marca.
Króciutka relacja z wystawy DMC w Łodzi
Na wystawę wyciągnęła mnie Ysabell, czym wprawiła mnie w lekkie osłupienie, bo nie wiedziałam, że ona robótkuje.
Sposób prezentacji obrazów wołał o pomstę do nieba. Większość prezentowanych prac było totalnie niedoświetlonych! Było to szczególnie śmieszne w obrazach prezentujących zastosowanie lśniącej muliny. Te obrazki oglądałyśmy doświetlony latarką z mojej komórki. W tym świetle było dopiero widać, że coś na nich lśni.
Same prace nie były jakoś szczególnie zachwycające, zaś stoisko sprzedażowe rozśmieszało, bo nie miało prezentowanych gadżetów. Czyli ogólnie nic ciekawego. Nie powiem, że jestem rozczarowana, bo nastawiałam się na to, że będzie słabo. Szkoda tylko, że moje przewidywania się sprawdziły :(
31 stycznia 2011
Konie - odsłona 7
Zbieram się do tego wpisu i zebrać nie mogę od ostatnich dni poprzedniego roku.
Ponieważ koni w 2010 roku skończyć mi się nie udało, to chciałam pokazać jak wyglądały pod koniec roku. A wyglądały tak:
Ciekawe kiedy znowu uda mi się do nich przysiąść... narazie się za bardzo nie zapowiada :( trzeba być jednak dobrej myśli :)
Jednocześnie wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom chciałabym złożyć serdeczne życzenia szczęśliwego nowego roku! Więcej weny i czasu na robótki oraz spełnienia wszystkich (także poza robótkowych) marzeń! Po prostu wszystkiego naj!
23 grudnia 2010
Wesołych świąt!
Wszystkim czytelnikom mojego bloga chciałabym życzyć wesołych świąt spędzonych w rodzinnym gronie.
Życzę wam, aby były one ciepłe i przyjemne, a nie przepełnione wszechobecną teraz bieganiną.
25 listopada 2010
Na niebiesko
Więc chodź pomaluj mój świat
Na żółto i na niebiesko[...]
Co prawda będzie tylko na niebiesko, ale za to na intensywnie niebiesko ;)
Skoro pomarańczowego swetra i tak nie rozpinałam, bo miał za dużo guzików, to tym razem postanowiłam zrobić sweter nierozpinany. Do niedawna nie wiedziałam jeszcze czy będzie to sweter czy kamizelka, ale teraz stawiam na sweter, bo skoro na korpus zeszły mi niecałe 3 motki, to 2 powinny mi wystarczyć na rękawy (a przynajmniej taką mam nadzieję). Cóż zobaczymy...
Korpus prezentuje się tak:
Wzór jest ten sam co w swetrze dla cioci. Do obejrzenia wzoru zapraszam tam, bo ta chabrowa włóczka jest za ciemną do dobrych zdjęć :(
19 listopada 2010
Pomarańczowy sweter wreszcie skończony
Zaczęłam go pod koniec kwietnia 2007, z grubej włóczki, na drutach 6 mm, więc teoretycznie powinno było pójść szybko i pewnie by tak było, ale zagalopowałam się w plecach i musiałam pruć poniżej podkroju pach, aby je skrócić. A wiadomo, jak trzeba pruć, to albo zrobi się to od razu i idzie dalej, albo...
Prucie pleców to nie było jedyne prucie w tym swetrze, dużo później ubzdurałam sobie, że będzie to sweter dwustronny, więc postanowiłam rękawy robić na okrągło i to od góry, co nie było najlepszym pomysłem... Ten sposób mi źle idzie i nie umiem wyrabiać tak odpowiedniego kształtu, więc po tym jak zrobiłam prawie cały rękaw sweter znów poszedł w odstawkę...
W końcu 9 maja tego roku udało mi się skończyć dzierganie. Nie starczyło mi już jednak samozaparcia na wszycie nitek (których było jakoś strasznie dużo), zabrałam się do tego dopiero 27 września, a miesiąc później sweter doczekał się guzików i można go było uznać za skończony.
Choć tym guzikami to też było śmiesznie. Wymyśliłam sobie, że guzików będzie dużo, więc przyszywanie ich było dość mozolne. Przyszyłam, zapinam, okazuje się, że przyszyłam o jeden za mało, odpruwanie części, doszycie jednego, zapinam, ok. Ponieważ jest ich tak dużo, to zakładałam go przez głowę. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy chciałam zapiąć go po sesji zdjęciowej i okazało się, że guzików jest za dużo... czyli jednak za pierwszym razem przyszyłam dobrze! Ło matko! Ja to jednak genialna jestem!
Dobra, napisałam się masakryczne dużo, to teraz może wreszcie te zdjęcia:
a teraz mozolne rozpinanie i wersja rozpięta:
A tu chyba najlepiej widać wzór:
I jeszcze lewa...
... i prawa strona na płask:
Na zdjęciu tyłu widać, że wykonanie na karku różnic się od reszty. Wynika to z tego, że zrobiłam za duże wcięcie z tyłu, zaś wszystko we mnie protestowało przed kolejnym pruciem, więc wypełniłam to ryżem.
Wzór podstawowy, to prosty wzór strukturalny:
Włóczka to mój gruby standard, czyli Kartopu Yünlü As (jeszcze sporo mi tego zostało), w kolorze pomarańczowym, druty nr 6 mm.
Początkowo prawą stroną miała, być ta z tłem z oczek prawych, potem myślałam o wersji dwustronnej, a w finale została wersja z tłem z oczek lewych, bo na niej bardziej odznacza się wzór. Jak, kiedy sweter był już skończony, to doszłam do wniosku, że na tej drugiej stronie też dobrze widać wzór, tylko z pewnej odległości. Ale teraz to już jest, jak jest i tak będzie, bo zmieniać już nic nie będę i już!
A w weekend zaczęłam kolejny coś z Kartopu Yünlü As tym razem chabrowego, więc za niedługo pewnie się w związku z tym odezwę ;)
29 października 2010
Zielona chusta upięta
Można powiedzieć, że bardzo powoli wracam na łono robótek.
Nadal mam problemy ze zdjęciami na ludziu, dlatego nie pokażę pomarańczowego swetra, który ostatnio skończyłam po... 3,5 roku od zaczęcia...
Za to pokażę zieloną chustę w fazie upinania (w końcu skadrowałam te zdjęcia):
Chusta jest zmałpowana po Gackowej. Choć nie obyło się bez modyfikacji... Jak widać u mnie na wysokość jest sześć liści, zaś w oryginale siedem. A wszystko przez to, że w wersji siedmioliściastej, ta chusta była po prostu za duża i postanowiłam pruć jak miałam tyle:
Prułam do miejsca oznaczonego drutem (bo końcówkę tej chusty robi się inaczej, a ja w początkowej wersji myślałam, że będę dorabiać wręcz a nie pruć) i wogóle jakoś strasznie mi to szło... W każdym razie chustę skończyłam pod koniec sierpnia... Może za kolejne 2 miesiące będą jakieś zdjęcia na ludziu...
Robiłam ją z Angory Ram w kolorze zielonym (kolor najbliższy na zdjęciu z pruciem), wyszło około 1 motka.
I jeszcze informacja dla osób kibicujących mi w sprawie koni. Wczoraj udało mi się odmrozić wreszcie ten projekt i postawić parę krzyżyków, tak więc nadal mam szansę skończyć je w tym roku ;) Zdjęcia będą, jak zacznie być widać różnicę ;)
14 października 2010
Słów kilka / Candy
Oj, strasznie dawno nic nie pisałam. Jakoś ostatnio czas mi przelatuje przez palce, szczególnie w kontekście robótek i tego bloga, bo blog czytelniczy ma się całkiem dobrze...
Już dawno temu skończyłam chustę o której pisałam poprzednio, początkowo nie zamieściłam zdjęć z napinania, bo chciałam wziąć udział w konkursie na Marancie. Do tego jednak przydało by się zdjęcie na ludziu i pomysł spełzł na niczym, bo jakoś na sesję się nie złożyło... A zdjęcia płaskich nadal się same nie chcą skadrować, więc ich także nie ma...
Właściwie od 21 sierpnia (kiedy to skończyłam tę chustę) robótki praktycznie nie miałam w ręku, pomijając 27 września, kiedy to wszyłam nitki w pomarańczowym swetrze, dnia następnego kupiłam nawet guziki, ale już na ich przyszycie energii mi nie starczyło... może w ten weekend wreszcie mi się uda? A może nie? Nie wiem...
Wogóle jakoś ostatnio robótki mnie nie lubią. Na początku października chciałam iść na spotkanie szarotkowe w ramach przełamania złej passy, ale zamiast na spotkaniu wylądowałam u dentysty! W czasie śniadania złamała mi się tylna ściana zęba i musiałam szukać w niedzielę dentysty... po prostu sama przyjemność...
No to tyle marudzenia. Pora przejść do części drugiej wpisu, czyli candy.
Zapisałam się na candy maszynowe, do wygrania: szycia Brother LS 2125
A także czesankowe:
Może szczęście się do mnie uśmiechnie?
10 sierpnia 2010
Liściasta chusta
W niedzielę zaczęłam robić zieloną chustę:
Wzór ściągnięty z Gackowej.
Dorota ma chyba rację, że ja robię seriami: najpierw kamizelki, teraz chusty, ciekawe co będzie następne...
03 sierpnia 2010
Biała narzutka
W czerwcu stanęłam przed dylematem co ja mam założyć na ślub brata Ł, po dość krótkim w sumie zastanowieniu, doszłam do wniosku, że zrobię sobie powtórkę z rozrywki i ponownie wykonam Japanese Feather and Fan Shawl tym razem z DLG, więc najprawdopodobniej w lepszym rozmiarze.
Ja wymyśliłam tak zrobiłam. Okazało się jednak, że zajęło mi to strasznie dużo czasu i skończyłam dziergać 18 lipca (ślub 24), a ja nie znoszę robić czegoś na czas... no ale grunt że zdążyłam.
W kreacji prezentowałam się tak:
W narzutce poszłam jeszcze na spotkanie robótkowe, gdzie Dorota zrobiła mi zdjęcie od tyłu, którego nie psuje żaden biały pas:
no i z tego samego ujęcia zbliżenie wzoru:
Dziergałam na drutach 2 mm z białej DLG (poszło sporo poniżej motka), przy czym chce zaznaczyć, że ja dziergam bardzo luźno.
28 czerwca 2010
Gail (źle) zblokowany
W ten weekend zblokowałam Gaila. To było moje drugie w życiu blokowanie i nie bardzo mi wyszło... Za mało szpilek chyba wpięłam w zakończenie, a długi brzeg niepotrzebnie nadziewałam na patyczki do szaszłyków. Na szczęści Dagny zdjęła mi kamień z serca i napisała, że to da się jeszcze raz zblokować :) więc pewnie kilka razy go założę, a potem wypiorę i spróbuje ponownie...
No ale przejdźmy do zdjęć:
-> naszpilkowany:
-> całość:
-> z lotu ptaka (czyli stojąc na łóżku)
Chusta jest dość mała - w końcu ma służyć jako ocieplacz szyjny, więc wielka być nie musi (i tak jest chyba o trzy powtórzenia wzoru, większa niż oryginał, ale że użyłam cienizny to efekt mały). Zużyłam 48 g zielonego DLG. Niestety ten mój motek był chyba jakiś wybrakowany, bo zostało mi tylko 44 g, ale chociaż w dwóch kłębkach po 22, więc może na jakiś szaliczek robiony od środka się nada...
Powoli zaczynam się przygotowywać do spowiedzi zaproponowanej przez Truscaveczkę ale tyle mam zaczętych rzeczy, że muszę jeszcze trochę pomyśleć ;)
25 czerwca 2010
Gdziekolwiek będziesz - zagłosuj
Zaświadczenia do głosowania w dowolnym punkcie wyborczym można pobierać aż do 2 lipca, nie trzeba tego także robić osobiście, wystarczy przez pisemnie upoważnioną osobę (upoważnienie nie musi być urzędowo potwierdzone).
Więcej szczegółów tutaj
18 czerwca 2010
14 czerwca 2010
Moja pierwsza drutowa chusta zblokowana
W niedzielę zebrałam się wreszcie do blokowania chusty. Nie wyszło mi to cudownie, ale myślę, że akceptowalnie. Wiem już, że Angora Ram się blokuje (więc powstaną z niej kolejne chusty), a także to, że zrobiłam za duża chustę w stosunku do powierzchni blokowania (łóżko), tak więc moja pierwsza drutowa chusta jest zblokowana delikatnie.
No ale dość tego gadania, pora na zdjęcia:
-> chusta w całości
-> bok:
-> środek
-> zbliżenie wzoru
Mam nadzieję, że uda mi się w niedługim czasie zrobić zdjęcia z wkładką mięsną, to jeszcze zaprezentuję :) Tylko wcześniej muszę jeszcze wszyć nitki, bo jakoś mi się zapomniało przed blokowaniem...



