Byłam dziś w sklepie firmowym Arelanu, czyli łódzkiej fabryki m.in. włóczek (czterdziestka, kot, kotek, kocurek i inne). Sklep jak sklep, mieli włóczki ;) była nawet jakaś promocja na akryle, ale tego to ja mam wręcz za dużo, więc starałam się za bardzo na nie nie patrzeć ;) Sklep jest fajny, gdyż można włóczkę kupować na motki (ja kupiłam 2 motki czterdziestki), a nie na całe paczki, jak w sklepie firmowym Ariadny.
I tu właśnie dochodzę do sprawy, która zmobilizowała mnie do napisania tej notki... czterdziestka kosztuje 4,7 zł za motek (większość akryli 3,6 zł za motek), czyli wojtek sprzedając ją po 6,5 zł zarabia 1,8 zł na motku (!) trudno wszak uwierzyć, że kupuje gdzie indziej niż u producenta, skoro dzieli ich tylko kilka kilometrów... po wykonaniu tej kalkulacji padłam z wrażenia i ciągle nie mogę dojść do siebie... a swoją drogą ciekawe, czy na innych rzeczach też ma taką wysoką (38%) marżę... no, ale tego tak prosto się nie dowiem...
Z drugiej strony w Warszawie w pasmanterii w Hali Banacha czterdziestka kosztuje ponad 9 zł... oczywiście w cenę tę wchodzi transport z Łodzi oraz marża sklepu i hurtowni, ale wynik także jest powalający...
13 października 2008
wizyta w Arelanie
22 września 2008
Plon ostatnich dni
Mimo zastoju na blogu w robótkach nie jest aż tak źle. Niebieski sweter dociągnęłam do pach i rzuciłam w kąt, bo mi się nie chciało kombinować. W międzyczasie powstał szalik wg. projektu Dagny:
Niestety w moich zapasach wygrzebałam tylko 100 g czegoś mohero-podobnego i wyszedł mi za krótki (1,4 m)... może przywdzieje w niego pewną młodą damę, a może nie... w każdym razie za bardzo mnie kusił ten szalik, aby nie spróbować go zrobić... oczywiście nie obyło się bez modyfikacji - ze względu na małą ilość włoczki zrobiłam 3x14+2 oczek a nie 3x20+2 jak Dagny... jak widać i tak nie pomogło ;)
Zakochałam się w ponczu z tego samego wpisu, został ono dodane na listę kolejkową, ale chyba trochę na niej poczeka, bo ostatnio mam za dużo drutowych rzeczy pozaczynanych, a na tę zimę i tak już nie mam szans zdążyć...
Poza tym powstał pomysł na szydełkowy sweter. Tak wygląda próbka:
Ale chwilowo na próbce się skończyło, bo mam awersję do liczenia i myślenia o formach, poszerzaniu i zwężaniu...
W ramach odpoczynku od wszelkiego liczenia itp. zaczęłam w sobotę wieczorem robić spapugowany z Dagny szal:
Jest on robiony z Luny Metalic (7% metalic, 27 % moheru, 36% akrylu, 30 poliamidu, 460m/50g). Włóczka mi się podoba z wyglądu i dotyku, ale robi się z niej dość szczególnie, zaś prucie graniczy z cudem... ja naprawdę nie wiem jak Dadny zrobiła swój szal w dwa(!) dni... robiłam wczoraj cały dzień i mam 22 cm długości... i to nawet nie chodzi o to, że ja nie umiem szybciej szydełkować... umiem... tylko, że nie na tej włóczce, bo ona się za bardzo haczy...
No cóż powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że Dagny to jest czarodziejka... bo normalny człowiek to po prostu w takim tempie nie może...
11 września 2008
Jasmina prawie skończona
Jasmina jest już prawie skończona. Brakuje jej tylko podpisu, prania i prasowania.
Jestem zadowolona z efektu i myślę, że dobrze zrobiłam podmieniając kolor jej ciała (użyłam Anchor 347, bo w kluczu był twarzowy, ale dla białego, a ona w końcu jest Arabką). Strasznie mi się nie chciało robić tych backstichy, ale ostatnio zapisałam się na nią na kołderkach, więc nie miałam wyboru...
Jasmina trafi na kołderkę nr 622 dla Karolinki, termin to 26 wrzesień, więc muszę dość szybko wziąść się za pranie ;)
Razem z Jasminą do Eny poleci piesek na Księżycu:
trafi on na kołderkę nr 631 dla Lidzi (termin to 3 października).
A teraz biorę się za niebieski sweter :)
04 września 2008
Niebieski sweter - odsłona pierwsza
Zaczęłam trochę temu, kiedy oczy mi się trochę zbuntowały i bałam się krzyżykować, zaś totalnie bez robótek nie byłam się w stanie uczyć. Włóczka kupiona była dawno temu i miał z niej powstać beret i szalik... beret zaczęłam:
Odleżał 2 lata a ja w między czasie stwierdziłam, że nie będę go robić... i w ten sposób miałam 4 motki (100g) włóczki do zagospodarowania. Włóczka to Alize Superlana (50 % wełny, 50% akrylu, 270m/100g):
Postanowiłam zrobić z niej sweter robiony z całości (czyli plecy razem z przodem - bez szwów). Ponieważ mam tylko 400 g to miała z niej powstać kamizelka, a rękawy zamierzałam zrobić z włóczki jasno niebieskiej, którą zamierzałam z tej okazji dokupić.
Teraz zaś nie wiem... po skończeniu jednego (!) motka ma tyle:
To jest 25 cm... więc albo ta włóczka jest bardzo wydajna i uda mi się zrobić całość z tego melanżu, albo źle zmierzyłam próbkę (na sobie jeszcze nie mierzyłam, bo nie mam tak długich drutów)... jedno z dwojga...
Kolejną rzeczą, która mnie intryguje jest to jak wygląda wzór... tak jak sam się układa na drutach wygląda (z obu stron) tak:
W rzeczywistości to jest ściągacz 1 na 1:
Bardzo mnie ciekawi dlaczego on się aż tak ściąga, że jak gładki prawy wygląda...
A swoją drogą wie ktoś może czemu mi się te oczka tak krzywią? Super w drutach to nie jestem, ale pierwszy raz to wygląda tak dziwnie...
03 września 2008
Zdałam
Dziś o 11 miałam obronę. Zdałam. Nawet bardzo dobrze zdałam. Co prawda piątki na dyplomie niestety nie uświadczę, bo obrona to tylko 1/4 oceny na dyplom, no ale dyplomowa 4 też nie jest zła ;)
Najważniejsze, że to już za mną i mogę powoli wracać do żywych... Powoli, bo mam mnóstwo spraw, które do tej pory czekały aż będę po obronie... Teraz już jestem, więc czas się nimi zająć... no ale robótkami też się trzeba zająć, więc pewnie będę to przeplatać ;)
26 sierpnia 2008
czytnik RSS, czyli to co każdy czytacz blogów lubi najbardziej ;)
Dziś trochę OT, ale za to o rzeczy bardzo fajnej dla czytelników blogów :D
Nie wgłębiając się w szczegóły chodzi o to, żeby czytać swoje ulubione blogi nie przemęczając się za bardzo... czyli nie klikamy wcale co kilka dni w linki do blogów, zamiast tego zaglądamy do czytnika RSS, do którego dodaliśmy nasze ulubione blogi i patrzymy tylko gdzie są NOWE wiadomości.
Co prawda prowadzi to do tego, że po kilku dniach nie zaglądania do czytnika potrafię mieć ze 100 nieprzeczytanych postów... no ale coś za coś... jak się subskrybuje 98 blogów...
Aby czytać w ten sposób blogi potrzebujemy po pierwsze czytnika RSS.
Generalnie są dwie możliwości: albo czytnik sieciowy (jak google reader, którego używam, lub netvibes i pewnie jeszcze wiele innych), czyli taki, który wszystkie przeczytane i nie przeczytane wiadomości składuje na serwerze, albo stacjonarny (wtyczki do Firefoxa, wbudowany w Opere, wbudowany w dużą część programów pocztowych), który wiadomości trzyma na naszym dysku twardym.
Przy czytnikach sieciowych nie mamy wpływu na to, kiedy zostaną pobrane aktualizację, więc może się zdarzyć, że wyniknie opóźnienie rzędu godziny, w stacjonarnych to my klikamy na pobierz aktualizację lub ustawiamy, że ma to robić co ileś.
Czytniki stacjonarne zajmują więcej miejsca na dysku, bo trzymają tam wiadomości, ale za to mamy wpływ na to, czy przeczytane wiadomości zostaną na dysku, czy zostaną usunięte, sieciowe nam tego nie dają i tak google reader raczej niczego nie wyrzuca, ale netvibes już tak (po kilku miesiącach).
Zaletą czytnika sieciowego jest to, że możemy obejrzeć nieprzeczytane posty, wszędzie tam gdzie mamy dostęp do internetu, w stacjonarnych mamy je tylko i wyłącznie na własnym komputerze.
Ja osobiście polecam google reader za łatwość obsługi i wyszukiwanie. Aby zacząć wystarczy założyć sobie konto google (jeżeli jeszcze go nie mamy), potem zaś skopiować adres bloga, nacisnąć "dodaj subskrypcję" i wkleić tam ten adres... resztę zrobi za nas czytnik :)
Szczególnie polecam czytanie w ten sposób mojego bloga, bo ostatnio (i raczej już tak zostanie) posty są w nim zamieszczane bardzo nieregularnie ;)
23 sierpnia 2008
Serweta na podobieństwo istniejącej
Pewnego dnia (kilka lat temu) dostałam "zamówienie" na zrobienie małej kwadratowej szydełkowej serwety, która miała udawać, że jest kompletem z istniejącą już dużą serwetą owalną. Duża serweta była kupna i wzoru na nią oczywiście nie było. Dostałam w depozyt owalną serwetę i zaczęłam kombinować... Bez prucia się nie obeszło, ale w sumie nie było tak źle ;) Nie pamiętam ile to trwało, ale chyba nie dłużej niż kilka miesięcy ;)
Pokazuje ją dopiero teraz, bo dopiero ostatnio wprosiłam się do cioci i zrobiłam obu (czyli moje i wzorowi) zdjęcia. Na zdjęciu kolor totalnie przekłamany, ale na tych z lampą dla odmiany były odbicia od stołu... w rzeczywistości obie są w kolorze ecru.
Zrobiona przeze mnie serweta prezentuje się tak:
To zaś fragment serwety służącej za wzór:
Myślę, że podobność wyszła mi całkiem niezła :D
12 sierpnia 2008
Tweety time! 2
Nauka idzie mi jak po grudzie, bo się za bardzo tym wszystkim denerwuje :/
Za to Tweety ma się z tej okazji bardzo dobrze... samego kanarka prawie skończyłam:
Może nawet skończyłabym go całkiem, gdyby nie to, że cała żółta mulina to na niego za mało, a nigdzie w okolicy nie mam pasmanterii z muliną DMC. Co do cyfr to muszę jeszcze dobrać dla nich kolory, bo ich akurat nie zamierzam robić zgodnie z kluczem. Więc nie wiem, czy haft będzie się rozwijał dalej, czy zostanie porzucony... czas pokaże...
Żółte coś nadal w stanie niezmienionym... ciekawe kiedy się zmuszę do zszycia tego jednego boku...
07 sierpnia 2008
Tweety time!
Kamizelko-bluzka nadal leży w stanie jeden bok do zszycia i całość do wykończenia, ja zaś wzięłam się za krzyżykowanie zegara, na który od dawna miałam już chrapkę. Idzie mi bardzo powoli, ale zawsze do przodu :) Obecnie mam tyle:
27 lipca 2008
Zapisałam się na kwadracik
Zapisałam się na Arielkę na kołderkę nr 601 - dla Julci. Termin nadsyłania to 29 sierpnia, ale kwadrat jest już gotowy, bo to zrobiona jakiś czas temu Ariel w kole z muszli:
25 lipca 2008
Chyba dawno nie pisałam...
Częściowo z braku robótkowych postępów, częściowo z braku weny blogowej.
Jeszcze w czerwcu skończyłam robić (modulo wykończenie dekoltu) sławetne ponczo.
Okazało się jednak, że (przynajmniej moim zdaniem) jest ono za krótkie, co zniechęciło mnie do niego mocno. Co prawda nawet wymyśliłam co z niego (bez prucia) zrobić, ale jakoś nie miałam do niego serca, więc w tym samym stanie leży nadal...
Zamiast tego wzięłam się za żółte coś. Wersja kamizelkowa jest już skończona i prawie zszyta... niestety jak wiadomo prawie robi wielką różnicę i tak czeka od kilku dni jeden bok do zszycia... czeka...
Potem muszę jeszcze wszyć nitki (kolejna rzecz, którą "uwielbiam") i wykończyć. Po tych operacjach może jeszcze dorobię rękawy, ale to zależy od tego ile włóczki mi zostanie, bo miałam jej słownie 300g a już teraz za dużo jej nie zostało...
W kwestii wpisów, pewnie nie będzie w najbliższym czasie dużo lepiej, bo wczoraj zaczęłam się uczyć do obrony... wszystkich odwiedzającym polecam czytanie tego bloga poprzez czytniki RSS (ja wszystkie blogi tak czytam). Dzięki temu rozwiązaniu dowiadujemy się o każdym nowym wpisie i nie musimy częściej lub rzadziej sprawdzać, czy coś nowego się pojawiło.
15 czerwca 2008
Sławetne ponczo
Poddałam się. Zaczęłam robić sławne tego lata ponczo. Modę na nie zapoczątkowała Dagny tym wpisem. Początkowo nie zamierzałam go robić, ale po kolejnym zdjęciu kolejnej wersji poddałam się...
Czyli tak jak w tej reklamie... "Wszyscy mają Mambę... mam i ja" (a swoją drogą ta reklama to ma żywot - nadal można ją usłyszeć w telewizji, ja zaś pamiętam ją z lat mojego dzieciństwa... no dobra tak dawno to to nie było, ale i tak z 10 lat już ma).
Robię nie do końca zgodnie z zaleceniami bo z 9 motywów, akrylem (wg. metki na druty nr 4), szydełkiem nr 3,5 mm. Mam nadzieje, że mi wyjdzie... jakkolwiek będzie obiecałam sobie, że nie będę pruć! Mam nadzieje, że nie będę musiała łamać tego przyrzeczenia.
10 czerwca 2008
08 czerwca 2008
07 czerwca 2008
Wielkie pranie
Wreszcie wyprałam i wyprasowałam wszystkie kwadraty (i przy okazji morski widoczek). Niestety jeden z kwadratów będzie musiał przejść pranie ponownie, bo po prasowaniu, w trakcie mierzenia, udało mi się go pomazać długopisem... paść można po prostu.
Wszystko też przeszło przez skaner, ale tylko prawostronnie - co uświadomiłam sobie dopiero teraz.
Te kwadraty, które nie zostały już spakowane może zyskają swoją drugą szansę, natomiast te spakowane czekają w Łodzi na koniec strajku pocztowców, więc na drugą szansę nie mają co liczyć (byłam środa - piątek w domu).
Skan gotowego widoczku przedstawia się tak:
Teraz będzie czekał na oprawienie... a kiedy ono nastąpi nie wie nikt...


