Skoro zaczęłam haftować to postanowiłam zrobić porządek w
poniewierającej się w moim robótkowym pudełku mulinie... w końcu będę
miała szansę ją wykorzystać...
O moich skromnych mulinowych zapasach pisałam tu. Teraz są one
znacznie większe... górna środkowa przegródka jest dokupiona, ale
reszta to co znalazłam w domu... pewnie jak pojadę do Łodzi to jeszcze
trochę znajdę ;)
A oto jak one wyglądają:
19 maja 2007
Mulinowe zapasy po porządkach
15 maja 2007
Zapisałam się na kwadracik...
Zapisałam się na kwadracik na kołderkę za jeden uśmiech dla Kingi
(kołderka nr 388). Będę wyszywać takiego żółwika.
Mam nadzieję, że kwadracik mi wyjdzie i będzie się dziewczynce podobać...
Trochę się denerwuję, bo to mój pierwszy kwadracik... mam nadzieję, że
wszystko będzie ok.
Teraz czekam tylko, aż kanwa na kwadracik zostanie mi obrębiona (nie mam maszyny do szycia, więc poprosiłam koleżankę) i konik pójdzie do szuflady a na tamborku zawita żółw :D
14 maja 2007
Końskie postępy cz. 4
Oto jak teraz wygląda mój konik:
Ta "dziura" w środku to dlatego, że nie chciałam napinać tamborka na
już wyhaftowanej części... a teraz po warszawskim spotkaniu pl.rec.robotki-reczne łamie się... no... zobaczymy co zrobię... jeszcze nie wiem...
11 maja 2007
Bluzka o długiej historii...
Dawno, dawno temu, za górami, za lasami... Czyli 4 lata temu zaczęłam tę bluzkę...
We wrześniu 2004 r. udawała prawie skończona i tak prezentowała się na moim pierwszym spotkaniu robótkowym w Warszawie.
Wtedy była na mnie bardzooo dopasowana... dziewczyny nie chciały uwierzyć, że się w nią zmieszczę, ale udowodniłam im, że tak ;)
Potem długo czekała na wszycie nitek, a potem na jakieś wykończenie dekoltu i zanim zdążyłam go zrobić doszłam do wniosku, że jednak jest ona za bardzo dopasowana i postanowiłam ją poszerzyć (co wymagało przecięcia po 5 elementów na plecak i przodzie i zrobieniu ich jeszcze raz gimnastykując się z tym, aby łączenia wyglądały tak jakby nic nie było z tym robione)
Więc tym razem bluzka leżała w szafie i czekała, kiedy zacznę ją poszerzać... i w końcu doczekała się na początku obecnego roku akademickiego... jak wtedy zaczęłam to dopiero teraz skończyłam... i to tylko część szydełkową.
Teraz czeka mnie zaszywanie nitek i wykańczanie dekoltu... ciekawe kiedy wreszcie powstanie ostateczna wersja...
Obecnie bluzka wygląda tak:
Życzcie mi powodzenia w szybkim kończeniu ;)
05 maja 2007
Mulinowe zapasy
Moje na razie skromne mulinowe zapasy doczekały się pudełka. Za
przykładem Dorfi kupiłam w Castorami pudełeczko na obecne i przyszłe
zapasy, choć na razie prezentują się one dość mizernie :( ale
zamierzam ten stan zmieniać ;)
W tej chwili pudełko wraz z muliną prezentuje się tak:
04 maja 2007
Frywolitkowe kolczyki
Miałam zrobić sobie kolczyki frywolitkowe do czapeczki... niestety
pomyliłam się w pierwszym kółeczku :( zaś zorientowałam się dopiero
przy trzecim :( w związku z tym powstały takie oto małe kolczyki
(zamiast większych) bo doszłam do wniosku, że wcale nie są złe ;)
Kolczyki:
Wzór:
Przy okazji wykańczania kolczyków okazało się, że ma ostatnia igłę do
zaszywania nitek (poprzednie się zniszczyły lub poginęły) co mnie
bardzo martwi, bo nie widziałam ostatnio takich igieł :(
Zaś igły wyglądają tak:
W zbliżeniu:
03 maja 2007
To już jest uzależnienie...
Nie wytrzymałam... znów zaczęłam robić konia... zrobiłam "dziurę" i
robię tak, aby nie napinać tamborka na tym co już zrobiłam... Bez
krzyżyków wytrzymałam 4 dni... to już naprawdę jest uzależnienie...
02 maja 2007
Pomarańczowe postępy
Oto stan pleców na dziś:
Wyszło mi, że chyba zrobiłam je za długie (bo dopiero podkrój pachy
skończyłam) i chyba będę musiała pruć :( zaś najgorsze jest to, że nie
tylko muszę spruć nadmiar, ale także podkrój pachy :(
30 kwietnia 2007
Końskie postępy cz. 3 - narazie ostatnia

Ciąg dalszy w wakacje.
Metoda, którą mi radzono nie sprawdza się :( Tamborek niszczy haft :( , jeżeli krzyżyki są nim przygniatane :( Tamborek był na kawałek konia założony tylko na kilka godzin, a już widać, że haft się trochę zniszczył :( więc doszłam do wniosku, że to bezsensu i muszę kupić sobie krosno.
Wcześniej nie myślałam o krośnie, bo nie wiedziałam, czy mi się krzyżyki spodobają, ale ponieważ mnie bardzo wciągnęły to sobie jednak kupię ;) Ale ponieważ to wydatek duży to poczekam do wakacji i dokładnie się zastanowię jakie krosno sobie kupić. Choć najprawdopodobniej kupię małe krosno z kaan, ciekawe czy uda mi się je na żywo obejrzeć przez zakupem... mama nadzieję, że tak ;)
Wychodzi mi, że tamborek nadaje się tylko wtedy, kiedy cały haft się mieści w środku, zaś mój konik w tym sensie nie jest kompatybilny z posiadanym przeze mnie tamborkiem :(
Jednak grunt to się nie przejmować... konik do wakacji poczeka... a ja już sobie znalazłam wzorek kompatybilny z tamborkiem, który będę haftować przez ten czas ;) tylko jeszcze kanwę i mulinę trzeba kupić ;)
Krzyżykowe uzależnienie kwitnie ;)
29 kwietnia 2007
Wymarzyłam sobie miarkę...
Początkowo planowałam zrobić ta miarkę, ale po zapoznaniu się z opisem okazało się, że gdybym robiła na aidzie 14 to miarka byłaby za krótka :( , więc musiałam trochę pokombinować i wymyśliłam, że z tej ramki wezmę tylko pierwszy i ostatni obrazek, zaś do środka dołożę trzy wzięte z innych miejsc: drugi, trzeci, czwarty.
Pojawił się jednak pewien problem: otóż co prawda kolory Kubusia i trawy w środkowych obrazkach się zgadzają ze sobą, ale nie zgadzają się z kolorami z obrazków zewnętrznych... ale jak kombinować to kombinować... postanowiłam podmienić kolory w zewnętrznych i mieć nadzieje, że będzie dobrze ;)
Oczywiście miarka jest narazie dopiero w fazie planów... zacznę ją robić jak skończę robić konia... niech choć xxx mam maksymalnie jedno "na tamborku" ;)
28 kwietnia 2007
Zaczęłam sweter
Wreszcie postanowiłam zrobić coś na drutach. Zaczęłam robić sweter.
Tak wygląda próbka wzoru:
Obecnie robie plecy i mam tyle:
na wysokość:
i w ogólności:
25 kwietnia 2007
24 kwietnia 2007
21 kwietnia 2007
Koń
Po strasznie długich przygotowaniach :/ czyli nawijaniu muliny na "kartoniki":
i rysowaniu linii na kanwie:
wreszcie udało mi się zacząć wyszywać konia:
Ciekawe jest to, że nawet mi się to podoba... a kilka lat temu pamiętam, że nie było tak miło, więc czuje się dość mocno zaskoczona tym, że mnie tak wciągnęło, a wciągnęło mnie mocno...
20 kwietnia 2007
Zakupy
Dzisiaj byłam u Doroty (w pasmanterii) i jak prawie zawsze w takim przypadku wydalam majątek :( ale za to kupiłam sobie dużo fajnych rzeczy :D
Ponieważ pewien czas temu zakochałam sie w koniku xxx to kupiłam sobie aide i mulinę na konia a także kartoniki na mulinę i pisak spieralny woda. Zobaczymy jak mi będzie szło... poprzednie moje xxx szło mi strasznie, ale może teraz będzie inaczej ;)
Kupiłam sobie także druty na zaplanowany sweter, kordonek na kolczyki i jeszcze parę innych rzeczy... no cóż... jak ktoś jest uzależniony to już nie ma rady ;P


